piątek, 29 maja 2015

Seminarium fotograficzne z Tomaszem Mońko



W połowie maja wybraliśmy się do Annówki na seminarium fotograficzne prowadzone przez Tomasza Mońko. Od dawna wybierałam się na jakieś warsztaty foto, gdy trafiła się okazja, nie zastanawiałam się ani chwili :)

Fotografią półprofesjonalną zajmuję się gdzieś od 4 lat, współpracując ze Stowarzyszeniem TFP-Art oraz pracując na co dzień jako fotograf produktowy w dużym i znanym sklepie internetowym, jako fotograf na zawodach jeździeckich itp.. Także nie łatwo mnie zaskoczyć, moje wymagania wobec prowadzących też są dość wysokie. Moim słabym punktem na pewno jest obróbka i jadąc na semi miałam nadzieję nauczyć się czegoś nowego w tym temacie.

Ekipa okazała się być super, jednak o dość różnym stopniu zaawansowania. Pierwsze zajęcia to było omówienie totalnych podstaw i wtedy miałam pierwszy moment obaw, czy na pewno czegoś się tutaj nauczę. Jednak Tomek rozwiał moje wątpliwości po paru godzinach, okazało się, że jednak nie znam wszystkich funkcji swojego aparatu :) Parę prostych trików i nagle zmniejszył się odsetek zdjęć „do odrzutu”. Podczas pierwszego wyjścia w plener, pogoda była prawie idealna, do tego piękne psy i zdjęcia nie mogły nie wyjść. Po obiedzie omówienie zdjęć, widać było efekty wskazówek Tomka, każdy miał sporo fajnych kadrów. Później podstawy fotografii sportowej i od razu praktyka czyli mały pokaz frisbee w wykonaniu Tomka i Marty :) nawet ja z Zayrą się załapałam na zdjęcia, porobiłyśmy tunel i palisadę.
Kolejnego dnia była okazja do wykazania się czyli Annówka Cup i jeszcze omówienie i obróbka zdjęć.
Podczas omawiania zdjęć Tomek pokazywał też pracę w Photoshopie. Dla mnie to chleb powszedni, ale myślę, że osoby, które pierwszy raz widziały ten program, mogły trochę nie nadążać.

Wniosek po semi: Konie są dużo łatwiejszym obiektem do fotografowania, trzeba poćwiczyć zdjęcia sportowe no i czeka mnie jeszcze długa droga, żeby znaleźć swój styl obróbki. Jednak rady Tomka były bezcenne i otworzyły mi umysł na lepsze zdjęcia :)

Do Annówki pojechaliśmy z młodą, z założenia miałam z nią przepracowywać problem z klatką (nie wchodzenie do niej w obcych miejscach), po czym okazało się, że problem się nie pojawił...i jak tu pracować nad czymś czego nie ma?  Generalnie pięknie wchodziła do klatki, spała w niej, zostawała bez protestów, no idealny pies.
Dodatkowo chciałam poćwiczyć agilitki i nawet trochę się to udało. Młoda pięknie wchodziła na kładkę, huśtawkę, a palisada okazała się być drugą najfajniejszą przeszkodą (po tunelu). Jeszcze musimy miękki tunel wypróbować, ale podejrzewam, że będzie hitem (im trudniejsze tym fajniejsze). Zaczęliśmy też przygodę z dyskami i na razie mają status super zabawki. Podczas zawodów wzięłam ją ze sobą, jako okazję na socjal. A ona postanowiła pokazać swój wredny suczy charakter i najpierw zabierała wszystkim psom zabawki, potem jak ktoś się szarpał z borderem to po prostu podbiegła, pogoniła go, złapała za szarpak i sama zaczęła się bawić. Poza tym próbowała zrobić krzywdę szczeniaczkowi, tak się chciała z nim pobawić. Ahh...okazało się też,że podczas gonitwy zaczęła szczekać na jakiegoś psa (nigdy tego nie robi), chyba była zdziwiona, że ktoś może być od niej szybszy.
W salonie wzięła przykład z borderów i nawet przysypiała jak wszyscy siedzieli, albo chodziła od jednej osoby do drugiej i sprawdzała, kto ją pomizia. Lub po prostu bezczelnie pakowała się na kolana ;)
Jednak przez cały wyjazd była naprawdę super grzeczna i pozytywnie mnie tym zaskoczyła. Z niecierpliwością czekam na kolejny wyjazd do psiego raju, którym jest Annówka :)))

Zostawiam Was z kilkoma zdjęciami, więcej możecie zobaczyć na naszym facebooku ;)












Brak komentarzy:

Prześlij komentarz